Znana artystka Magda Umer trafiła na okładkę lutowego Hustlera – pisma słynącego z publikacji ostrej pornografii – pisze Dziennik.

Magda Umer
Wywiad z aktorką i piosenkarką znalazł się między innymi wśród wulgarnych zdjęć i tekstu o samogwałcie w sieci. Sama zainteresowana twierdzi, że nic o tej publikacji nie wiedziała.
Na okładce Hustlera zapowiedziano wywiad z ikoną poezji śpiewanej, aktorką i reżyserką o wdzięcznym tytule “Przytulić się do Boga”. To dość szokujące zestawienie, bowiem jest to jedyna ambitna treść w całym prawie stustronicowym magazynie. Magda Umer znalazła się w doborowym towarzystwie wysyłających swoje nagie zdjęcia naturszczyków i modelek porno w wyuzdanych pozach.
- Jestem zszokowana, ale na szczęście mam duży dystans do siebie – mówi w rozmowie z Dziennikiem Magda Umer. Jak to się stało, że wywiad z nią trafił do świerszczyka dla panów? – Kilka miesięcy temu, poprzez moją stronę internetową, odezwał się do mnie młody człowiek. Poprosił o rozmowę, chciał też wybrać się na moje przedstawienie. Załatwiłam mu bilety do Ateneum – opowiada. Do teatru dziennikarz przyszedł z mamą, a po spektaklu spotkał się w bufecie z aktorką. Ta udzieliła mu wywiadu.
- Naprawdę bardzo miły, inteligentny, młody człowiek. Mówił, że chce tę rozmowę umieścić na jakiejś swojej stronie internetowej o ambitnej treści. Wywiad autoryzował i do tej pory nie wiedziałam, że został opublikowany w takim magazynie, ja nawet nie znałam tego tytułu. Ja w piśmie pornograficznym? Ależ szalona historia – mówi Umer.
Aktorka nie zamierza jednak interweniować w tej sprawie w wydawnictwie. – Nie chcę rozpętać burzy, to w niczym nie pomoże. Nawet na swój sposób żal mi tego chłopaka, może on bardzo potrzebował pieniędzy? Przecież mógł się do mnie zwrócić, jakoś bym mu pomogła – deklaruje artystka.
Postanowiliśmy jednak zapytać redaktora naczelnego Hustlera, czy to typowe praktyki w jego miesięczniku. – Nie miałem podstaw nie wierzyć mojemu współpracownikowi, gdy dał mi autoryzowany przez jego bohaterkę wywiad. Uznałem, że poinformował panią Umer, jakie pismo reprezentuje. Ja ze swojej strony oczywiście bardzo w imieniu redakcji przepraszam, jeśli pani Umer poczuła się urażona – mówi Tomasz Borowiecki.
Redakcja zapowiada także zerwanie współpracy z autorem wywiadu Patrykiem Grząbką.
Źródło: medialink.pl